Dni tygodnia i miesiące. Kilka gier na utrwalenie

września 20, 2020

Dni tygodnia i miesiące. Kilka gier na utrwalenie

 


I'm back! Wróciłam po długim milczeniu spowodowanym bardzo dużą ilością pracy. Nie miałam weny ani siły, żeby usiąść do komputera po całym dniu uczenia, tłumaczenia, wprowadzaniu zmian do harmonogramu i bardzo ciężkiej w tym roku rekrutacji, która dodatkowo trwała dłużej niż zwykle. Zajęcia u nas ruszyły pełną parą więc odświeżam materiały. Na pierwszy ogień idą nowe gry na utrwalenie nazw dni tygodnia i miesięcy.


1. I have who has

Uwielbiana przez wszystkich gra I have who has w dwóch wersjach: dni tygodnia i miesiące.

Siadamy w kółku. Rozdajemy uczniom karty. Zaczyna ten uczeń, który ma kartę z napisem Start wykładając ją na środek i  mówiąc: Who has... i odczytując napis od spodem: Tuesday. Reszta uczniów szuka na swoich kartach słowa, które mogłoby być tym wtorkiem w języku angielskim. Ten, kto ma taką kartę, wykłada ją i mówi: I have Tuesday i kontynuuje mówiąc: Who has Monday?


Gra toczy się dotąd aż wszyscy uczniowie pozbędą się kart. Przygotowałam taka samą grę z nazwami miesięcy.


2. Domino

Domino też każdy zna :) Tutaj również przygotowałam dwie wersje: do utrwalenia dni tygdnia i miesięcy. Jeśli chodzi o domino na utrwalenie nazw dni tygodnia, to sa dwa rodzaje pytań: w miejscu trzech kropek uczeń musi wypowiedziec brakujący dzień lub na swoim kafelku znaleźć odpowiedź na pytanie jaki dzień jest przed lub po.



Z kolei jeśli chodzi o domino utrwalające nazwy miesięcy, uczniowie ćwiczą liczebniki porządkowe.




3. Bingo

Tutaj już "pomieszałam" dni tygodnia i miesiące. Rozdajemy uczniom po jednej karcie Bingo. Dodatkwo przygotowałam dwie opcje gry: nauczyciel losowo odczytuje nazwy w języku polskim, albo w trudniejszej wersji - pytania. Wcześniej przygotowujemy małe karteczki, zakrętki od butelek lub inne znaczniki i to nimi uczniowie zaznaczają na swojej karcie te nazwy, które nauczyciel odczytał. Możemy grać w 3 in a row lub w pełną wersję Bingo (należy zakryć wszystkie nazwy na karcie).



Wszystko możecie pobrać klikając na grafikę poniżej:




Na koniec chciałam zaprosić Was do sklepu Teacher's Mat(e), który współprowadzę. Sprzedajemy tam wielkoformatowe maty do skakania i kodowania. Do każdego zamówienia dodajemy e-booka z 10 pomysłami na wykorzystanie maty :) Już jutro nowa dostawa! 



Mata Teacher's Mat(e) Dice XL





Z cyklu Lodołamacze: Backpackers. Integracyjna gra ruchowa

lipca 30, 2020

Z cyklu Lodołamacze: Backpackers. Integracyjna gra ruchowa



W zeszłe wakacje powstało kilka całkiem lubianych przez Was wspisów z zabawami integrującymi grupę, idealnych na obozy, kolonie, półkolonie czy ogólnie dla nowych grup. Wszystkie te wpisy oczywiście nadal są dostępne tutaj i bardzo je Wam polecam. Do tej kolekcji dziś dołącza nowy post z nową zabawą grupową nazywaną "Backapckers".



Do przeprowadzenia zabawy potrzebujemy chętnych do odrobiny ruchu dzieciaków (w każdym wieku). Uczestnicy dobierają się w pary. Tłumaczymy uczniom co mają zrobić gdy usłyszą nastepujące słowa:

  • BACKPACKERS - jedna osoba z pary wskakuje drugiej na plecy i udaje plecak:)
  • PROPOSAL - jedna osoba z pary klęka na kolano i udaje, że oświadcza się drugiej osobie
  • WAVE - uczniowie w parze stają obok siebie i robią "falę" z ramion
  • WHEELBARROW - uczniowie tworzą "taczki", czyli jedna osoba trzyma ręce na ziemi, a druga łapie ją za nogi


Następnie pary się rozdzielają i dołączają do dwóch różnych kółek, tak, aby nie być razem. Dwa niezależne kółka poruszają się np coraz szybciej aż do momentu, gdy prowadzący grę (np. nauczyciel czy wychowawca) zawoła jedno z omówionych wcześniej z uczniami słów. Zadaniem uczniów jest jak najszybsze dobiegnięcie do osoby ze swojej pary i wykonanie zadania. Czyli, gdy prowadzący grę zawoła np. "wheelbarrow", pary się odszukują i tworzą "taczki". Następnie wracają do swoich kółek aż do następnego zawołania prowadzącego. Można wczesniej ustalić, że ta para, która wykona zadanie jako ostatnia odpada.

Zabawa jest świetna na rozruszanie, na integrację grupy, na ćwiczenie współpracy. I zdecydowanie: im wieksza grupa, tym lepsza zabawa :)

Podałam Wam kilka propozycji na to, co mogą tworzyć pary - tylko takie zapamiętałam, ale myślę, że może coś jeszcze wymyślicie? Jeśli tak to koniecznie napiszcie w komentarzu a dopiszę je do naszej listy.


Holidays - Speaking Tasks

lipca 15, 2020

Holidays - Speaking Tasks



Wiem, że dawno nie było nowego wpisu, ale obiecuję, że wracam do gry :) Dziś krótki, ale treściwy wpis z super ćwiczeniem na mówienie  o tematyce wakacyjnej. Znajdziecie tutaj jedno ćwiczenie w aż w 30 odsłonach - jeśli czujecie się zaciekawieni to zapraszam to dalszej lektury.




Ćwiczenie to można wykorzystać podczas zajęć indywidualnych lub grupowych (dyskusja w parach), zarówno online i offline. Zadaniem uczniów jest omówienie przedmiotów znajdujących się na karcie i zdecydowanie czy zabierze je (lub nie) na wycieczkę pod namiot, nad morze lub na szkolny wyjazd z klasą. Oczywiście uczniowie muszą uargumentować swoje wybory. W szarej chmurce umieściłam podpowiedzi dla uczniów (useful phrases), aby ławiej było im się wypowiadać.

Aby pobrać speaking tasks kliknij w poniższą grafikę:



Udanego mówienia! Nie zapomnijcie zostawić komentarza :)


Narzędzia nauczyciela online. Kalambury ze Skribbl.io

maja 17, 2020

Narzędzia nauczyciela online. Kalambury ze Skribbl.io



A może by tak zagrać w rysowane Kalambury online? Mam dziś dla Was super narzędzie, które poznałam dzięki jednemu sprytnemu uczniowi naszej szkoły. Nazywa się Skribbl.io i pozwala całej grupie uczestniczyć w tej samej rozgrywce, a co najważniejsze daje nauczycielowi możliwość wybrania tych słów, które akurat są mu potrzebne. 

Aby zagrać, ani nauczyciel, ani uczniowie nie muszą się logować. Po wejściu na stronę nauczyciel wpisuje swoje imię, wybiera wygląd swojego awatara strzałeczkami obok obrazka, a następnie klika Private room. Polecam wybranie tej opcji, bo wtedy nie wejdzie Wam do gry nikt oprócz zaproszonych osób.




Następnie pojawią Wam się takie opcje: ilość rund, czas rysowania dla jednego gracza, język oraz dla mnie najważniejsza opcja - wybranie własnych słów do gry. Jeśli chcecie, aby uczniowie rysowali słownictwo, które jest im znane, to koniecznie w pole Custom Words wpiszcie swoje słówka, rozdzielając je przecinkiem bez spacji a także odhaczcie okienko Use custom words exclusively.




Po wpisaniu słówek i odhaczeniu czego trzeba czas na zaproszenie graczy. Potrzebujemy do tego linku, który znajdziecie najeżdżając na miejsce wskazane na zdjęciu niżej różową strzałką. Skopiujcie link i roześlijcie uczniom.



Każdy uczeń, który kliknie w link, wpisze swoje imię oraz ewentualnie edytuje swojego awatara, znajdzie się w grze.




Nauczyciel naciska Start Game i rozpoczyna się gra. Program wybiera osobę, która będzie rysować i ten komunikat widzą wszyscy gracze. Wybrana osoba widzi trzy słowa, z których musi wybrać jedno i kliknąć je. Następnie zaczyna je rysować (na wypadek gdyby uczeń zapomniał co wybrał, słowo to wyświetla mu się na górze). Jeśli chodzi o samo rysowanie, to uczeń ma do dyspozycji różne kolory i grubość kreski (na samym dole pod tablicą). Reszta grupy zgaduje, a swoje propozycje wpisuje na czacie. Gdy ktoś zgadnie, czat wyświetla taką informację. Po upłynięciu wybranego czasu pojawia się komunikat z ilością punktów zdobytą przez każdego gracza. Następnie program wybiera kolejnego ucznia i to jemu wyświetla propozycję trzech słów. Dalej już wszystko toczy się tak samo jak poprzednio. Gdyby okazało się, że uczniowie mają problemy ze zgadnięciem słówka, to program wyświetla im na samej górze, nad tablicą do rysowania podpowiedź: ilość liter i pojedyncze literki.

Takie Kalambury świetnie sprawdzają się w grupach dzieci, ale także i u bardziej zaawansowanych uczniów (myślę, że i dorośli nie mieli by nic przeciwko). Idealne do powtórki słownictwa, bo świetnie weryfikuje znajomość pisowni - tylko stu procentowa poprawność jest punktowana. W przypadku wyższych poziomów jeszcze nie testowałam, ale myślę, że można by np. pobawić się w rysowanie idiomów.

Dajcie znać czy przyda Wam się takie narzędzie w tym naszym "onlajnowym" świecie :) U mnie to jest hit - uczniowie są zachwyceni, a ja wykorzystuję Kalambury gdy mamy parę minut do końca lekcji lub gdy uczniowie potrzebują chwili oddechu.






Jak uczę online? Kilka myśli i spostrzeżeń

kwietnia 13, 2020

Jak uczę online? Kilka myśli i spostrzeżeń



Jak się macie nauczyciele uczący w "onlajnie"? Jestem jedną z Was. Jak dotąd (w sensie: aż do zamknięcia szkół) nigdy tego nie robiłam. Jednak w trzy dni musiałam przestawić siebie i swoją szkołę językową w ten tryb i zrobiłam to z ogromną pomocą moich wspaniałych lektorek. Bałam się bardzo. Czy uczniowie zostaną? Czy my będziemy nadal potrafiły skutecznie uczyć? Czy technologia nas nie zawiedzie? Jak się okazało po pierwszych zajęciach - strach ma wielkie oczy. 

Nie napiszę, że jest super-extra kolorowo i wspaniale, bo bywa ciężko, ale okazuje się, że można prowadzić w ten sposób lekcje i to dodatkowo skutecznie. Nie jestem specjalistą, mało tego - jestem totalną "świeżynką" i wszystko co tutaj napiszę wynika z mojego niespełna miesięcznego doświadczenia. Ale trochę się tego uzbierało: różnych sytuacji, pomysłów czy problemów. Przez szacunek do moich uczniów i ich rodzin nie opiszę co widziałam przy okazji tych lekcji, a co nie było przeznaczone dla moich oczu ;), ale chętnie podzielę się moim doświadczeniem, spostrzeżeniami i tym, czego się dotąd nauczyłam. Zresztą ciekawie będzie kiedyś wrócić do tego wpisu i poczytać z perspektywy czasu jak to było uczyć w "czasach zarazy".


Less is more

Prowadzę zajęcia online z uczniami w wieku przedszkolnym, wczesnoszkolnym oraz tymi z klas 4, 5, 6, natomiast u mnie w szkole mamy także zajęcia z uczniami klasy 7, 8 i liceum. Są też dorośli. Można   powiedzieć, że poza tym, że nie spotykamy się w salach, a w "pokojach wirtualnych"to sposób w jaki pracuję z moimi uczniami niewiele się zmienił. Wiadomo, że napotykam problemy jakich dotąd nie miałam i nie możemy zagrać np. w niektóre gry karciane, ale struktura lekcji czy metody nie uległy zmianie. Bazując na oprogramowaniu do tablic interaktywnych krok po kroku realizuję to, co zamierzałam dodając dodatkowe aktywności w miarę potrzeb grupy. Czyli nuda. A jednak zasada "less is more" również i tutaj działa: uważam, że wcale nie potrzebujemy miliona aplikacji i "ulepszeń", aby zaangażować ucznia i zrealizować nasz cel. Powiedziałabym nawet, że kiedyś wszelkie Kahooty, Gimkity czy Quizlety to był wyczekiwany element naszych lekcji, a teraz widzę u uczniów zmęczenie technologiami i aplikacjami. Mam wrażenie, że oczekują spokoju i tego, żeby ktoś krok po kroku przeprowadził ich przez zagadnienie, ćwicząc z nimi i tłumacząc niejasności. Korzystam z aplikacji, ale jako dodatek do lekcji, forma rozluźnienia dla uczniów, a nie cel sam w sobie. Szczerze mówiąc, to wolę przeznaczyć ten czas na dostosowane do lekcji online gry karciane - może nie wychodzi to aż tak dynamicznie jak w realu, ale spełnia swoją rolę. Zresztą tak naprawdę to prawie wszystkie materiały pdf można dostosować do nauczania online, ale o tym napiszę kiedy indziej.

Przedszkolaki

Na początku bardzo przejęłam się tym, że nie dam rady prowadzić lekcji z tą grupą wiekową. Całe zajęcia zwykle spędzamy na dywanie, tańczymy, śpiewamy, bawimy się używając flashcards i innych pomocy. Jak to wszystko przenieść w online, zwłaszcza z 3-4 latkami? Najpierw nagrałyśmy z lektorkami kilka odcinków kursu bazując na tematyce związanej z jedzeniem. Lekcje w takiej formie dobrze się przyjęły - mamy feedback, że dzieci oglądają po kilka razy, powtarzają i śpiewają z nami. Dwa tygodniu temu poszłyśmy o krok dalej i raz w tygodniu robimy spotkanie 20-30 minutowe. Nie wszyscy mogą się z nami połączyć, więc nie traktujemy tego jako pełnowymiarowej lekcji, ale te dzieciaki, które uczestniczą są zachwycone i bardzo zaangażowane w zabawę. Wspólnie śpiewamy, powtarzamy, a nawet tańczymy:)


Szkoła Publiczna

Powyższy fragment wpisu dotyczył moich zajęć z małymi grupami, bo maksymalnie 8-osobowymi, a więc powiecie: komfortowo. Tak, to prawda. Ale pracuję również w szkole publicznej, gdzie uczę pierwszą klasę, a uczniów tych jest standardowo ponad dwudziestu. Program realizuję wielotorowo.

1. Raz w tygodniu mamy lekcję "na żywo", podczas której prowadzę normalną lekcję bazując na prezentacji, którą sobie przygotowuję wcześniej. Prezentacja opiera się częściowo na zadaniach z podręcznika, częściowo na dodatkowych materiałach. W trakcie tych zajęć nie mam całej klasy naraz - za zgodą dyrekcji podzieliłam ich na dwie grupy według listy w dzienniku i z każdą grupą mam lekcję około 30 minutową. Bardzo mi to odpowiada, bo wtedy każdy z uczniów ma szansę coś powiedzieć, a ja mogę sprawdzić, czy każdy nadąża. Dodatkowo, każdą taką lekcję później nagrywam, żeby mogli sobie ją odtworzyć nieobecni z różnych względów uczniowie.

2. Również raz w tygodniu nagrywam dla wszystkich krótką lekcję z prezentacją nowego materiału: piosenką, wierszykiem, słówkami czy frazami. Korzystam wtedy z kart obrazkowych czy gotowych materiałów od wydawnictwa (korzystamy z Bugs Team 1 a Macmillan bardzo pomaga nauczycielom).

3. Dodatkowo moi uczniowie mają założony Padlet, gdzie wszystkie materiały zorganizowane są według kolejnych tygodni. Tam wrzucam wszystkie linki do lekcji, nagrania piosenek, których się uczymy, czasami linki do zadań w aplikacji Wordwall oraz dodatkowe zadania dla chętnych. Są to przeważnie jakieś prace do wykonania np. mini słowniczek, czy rysunek ulubionego jedzenia lub rodziny (z podpisami). Bardzo rzadko umieszczam tam zadania wymagające wydrukowania, ponieważ mam takich uczniów, którzy nie mają nie tylko drukarki, ale i laptopa. Nasz klasowy Padlet to taka forma pamiętnika - umieszczam tam również prace dzieci, które wszyscy podziwiamy. Dzięki temu, że wszystko jest w jednym miejscu, łatwo do tego wrócić.
 
Technologia

Na dłuższą metę technologia wykańcza. Bolą oczy, boli głowa i szyja. Mózg przebodźcowany obrazem i dźwiękiem ma trudności z regeneracją. U mnie objawia się to pogorszeniem jakości snu i dziwnymi snami (kiedyś pół nocy grałam w Kahoot, innym razem pół nocy zamykałam okno, które nie chciało się zamknąć). Mam jeszcze większą potrzebę ciszy niż kiedyś. Muszę ściągać w trakcie lekcji słuchawki, bo wykańczają mnie te wszystkie hałasy i głosy płynące wprost do mojej głowy. Czasami uczniowie nie zdają sobie sprawy, że każde najmniejsze szurnięcie krzesłem, stukanie długopisem o biurko, czy nawet mama zmywająca naczynia w kuchni razem wzięte powodują hałas nie do wytrzymania. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze kłopoty z Internetem, trzaski i szumy oraz: "Proszę Pani, Tomka wywaliło", "Proszę Pani, bo ja nie słyszałem", "Proszę Pani, ja nie widzę" to masz ochotę zamknąć komputer i sobie pójść :)


Relacje

Zawsze zaczynam lekcje od krótkiej rozmowy z uczniami - szczerze mnie interesują ich sprawy, samopoczucie i szkoła. Zawsze pytam czy mogę im pomóc i pozwalam na chwilę wspólnej rozmowy. Dzieciaki na to czekają, ożywiają się trochę, a to pomaga zaangażować ich w lekcję. Część uczniów, którzy sprawiali kłopoty w realu (np. tacy z niską motywacją do nauki lub mający problem z podporządkowaniem się dyscyplinie) świetnie funkcjonuje na zajęciach online. Być może dlatego, że mają ograniczone pole manewru jeśli chodzi o  rozmowy z kolegami. Niestety mam wrażenie, że dzieciaki z problemami z koncentracją trochę gorzej funkcjonują: rozprasza ich obraz, dźwięk, możliwość używania klawiatury, myszki i wszystko naraz. Duża tutaj rola spoczywa na nauczycielu - ja doskonale znam swoich uczniów i wiem, że niektórych uwagę należy przywoływać non stop, wiem komu polecenie trzeba będzie powtórzyć jeszcze dwa razy i wiem też kto ma "skłonności" do robienia nie tego co trzeba :)


Nie wiem czy lubię uczyć online. Czasami lubię, a czasami nie :) Lubię, gdy wszystko idzie po mojej myśli - każdy dotrze na lekcję i zrealizuję to co zamierzałam. Nie lubię, gdy Internet ma gorszy dzień, albo któreś dziecko ma za głośno ustawiony mikrofon i nie rozumie moich instrukcji jak go przyciszyć :) Pogodziłam się z myślą, że taki stan potrwa jeszcze jakiś czas i dopuszczam nawet do siebie, że możemy już nie wrócić do sal lekcyjnych w tym roku. Cieszę się, że to potrafię - wprawdzie zostałam do tego "przymuszona" i okoliczności temu towarzyszące są mało przyjemne, ale traktuję to jako "a blessing in disguise" (jak pisała Kasia Choroszy tutaj).

A Wy uczycie online? Napiszcie koniecznie jak Wam idzie. Może chcielibyście coś jeszcze dodać?
Dbajcie o siebie i bliskich.
Nie wychodźcie z domu.



Copyright © mini english blog , Blogger